czwartek, 27 sierpnia 2015

Kobieta walcząca.


Wszystkie psychologiczne fazy: złość, zaprzeczenie, depresja i takie tam po utracie pracy minęły. (No może PRAWIE minęły.) Wreszcie nastała akceptacja, a wraz z nią ogromna chęć znalezienia nowej, superekstrafajnej pracy. Walczymy.

Walczymy dzielnie wysyłając niezliczoną liczbę CV i prezentując swoje atuty na rozmowach.
Zapraszają nas – pierwszy sukces, wprawdzie nie, aż tak często, jak byśmy chciały, ale lepiej tyle niż wcale. Żadne pytanie rekrutera nie jest nam straszne! Niektóre, co prawda powodują uśmiech na twarzy, a jeszcze inne ból głowy, ale zgodnie z myślą, iż nie ma głupich pytań na wszystkie odpowiadamy.

Odpowiadamy grzecznie i elokwentnie: czym jest pokora, wymieniamy wszystkie rodzaje spółek, umów, piszemy również testy, rozwiązujemy zadania, liczymy to i owo.

Motywacja jest, nadzieja również. Oby były jak najdłużej. Na wszelki wypadek mamy swoją małą mantrę:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz