Wszystkie psychologiczne fazy: złość, zaprzeczenie, depresja
i takie tam po utracie pracy minęły. (No może PRAWIE minęły.) Wreszcie nastała akceptacja, a
wraz z nią ogromna chęć znalezienia nowej, superekstrafajnej pracy. Walczymy.
Walczymy dzielnie wysyłając niezliczoną liczbę CV i prezentując
swoje atuty na rozmowach.
Zapraszają nas – pierwszy sukces, wprawdzie nie, aż tak
często, jak byśmy chciały, ale lepiej tyle niż wcale. Żadne pytanie rekrutera
nie jest nam straszne! Niektóre, co prawda powodują uśmiech na twarzy, a jeszcze
inne ból głowy, ale zgodnie z myślą, iż nie ma głupich pytań na wszystkie
odpowiadamy.
Odpowiadamy grzecznie i elokwentnie: czym jest pokora,
wymieniamy wszystkie rodzaje spółek, umów, piszemy również testy, rozwiązujemy
zadania, liczymy to i owo.
Motywacja jest, nadzieja również. Oby były jak najdłużej. Na
wszelki wypadek mamy swoją małą mantrę:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz